Wednesday, 4th April 2012

Posts Tagged ‘polityka’


Cięcia wydatków publicznych

W ramach redukcji deficytu finansów publicznych ocenianego na ok. 160 mld funtów, konserwatywno-liberalna koalicja zarządziła w poniedziałek cięcia wydatków publicznych na 6,2 mld funtów – donoszą media.

Według ministra finansów George’a Osborne’a kroki oszczędnościowe przewidują m.in. zamrożenie naboru pracowników do administracji państwowej (civil service), wycofanie się z niektórych programów informatycznych (IT), zamknięcie doradczych przybudówek rządu (tzw. quangos), zmniejszenie wydatków na podróże i konsulting.

Cięcia obejmują zarówno wydatki uznaniowe, jak np. podróż pociągiem pierwszą klasą, konsulting, reklamę, jak i programy już zaakceptowane i realizowane przez poprzedni rząd.

Największy ciężar cięć spadł na wydatki IT, w tym na laburzystowski plan wprowadzenia kart tożsamości i wspomagającą go bazę danych (ok. 2 mld funtów). Oszczędności w wys. 500 mln funtów przyniesie zaniechanie programów, które obecny rząd uznaje za małowartościowe, 600 mln oszczędności wyniesie likwidacja quangos.

Największe oszczędności

Najwięcej – 836 mln funtów – będzie musiał zaoszczędzić resort biznesu (dawne ministerstwo przemysłu i handlu). Resort lokalnych społeczności i samorządów będzie musiał obciąć wydatki o 780 mln funtów, a transportu o 683 mln funtów. Stosunkowo najmniejsze cięcia spadły na resorty spraw zagranicznych i kultury.

Lokalne, zdecentralizowane administracje Szkocji i Walii będą musiały dokonać łącznych cięć w wys. 704 mln funtów, choć będą mogły opóźnić je do 2011 r.

Likwidacja Child Trust Fund
Ministerstwo finansów ocenia, iż wycofanie się z programu finansowego wsparcia nowo narodzonych dzieci (tzw. Child Trust Fund) pozwoli zaoszczędzić 320 mln funtów.

Program wprowadzili laburzyści w 2002 r. Przewiduje on, że rodzice nowo narodzonego dziecka otrzymują 250 funtów (500 funtów, jeśli mają niskie dochody) i dalszą płatność, gdy dziecko osiąga 7 rok życia. Rodzice, krewni i przyjaciele mogli wpłacać na specjalny fundusz, którego przekaz rządowy był kapitałem założycielskim do 1,2 tys. funtów rocznie. Fundusz dojrzewał z chwilą osiągnięcia pełnoletności dziecka i mógł być wykorzystany przez nie np. na sfinansowanie studiów.

Do stycznia 2011 r. wszelkie przelewy z tytułu Child Trust Funds zostaną wstrzymane. W drugim półroczu będącym okresem przejściowym dostępne będą w okrojonej wysokości.

Fala szoku
Pierwszy sekretarz w resorcie finansów (wiceminister) David Laws powiedział, iż cięcia mają na celu “wywołanie fali szoku” w resortach rządowych i usunąć marnotrawstwo.

- Lata obfitości sektora publicznego skończyły się. Im szybciej i im bardziej zdecydowanie będziemy działać, tym szybciej przezwyciężymy obecne trudne czasy – dodał.

- Wysoki dług publiczny grozi zdestabilizowaniem finansów państwa, jeśli nie podejmiemy żadnych działań, by go zmniejszyć, to zaszkodzi to perspektywie ożywienia gospodarki – stwierdził z kolei Osborne.

Na 22 czerwca rząd wyznaczył termin ogłoszenia nadzwyczajnego minibudżetu na obecny rok obrachunkowy do końca marca 2011 r. Najprawdopodobniej rząd ogłosi w nim o zwyżce podatków.

www.elondyn.co.uk


Największe reformy w UK od 1832

Wielką Brytanię czekają największe zmiany polityczne w związku z planowanymi przez nowy rząd reformami.

Nick Clegg zapowiedział kompleksowe zmiany systemu politycznego Wielkiej Brytanii, które mają usprawnić funkcjonowanie państwa i przywrócić wiarygodność polityków.

Wśród proponowanych zmian są m.in: referendum w sprawie systemu głosowania, reforma Human Rights Act, rezygnacja z systemu rejestracji obywateli, częściowe wybory do Izby Lordów, zniesienie ograniczeń w prawie do publicznych protestów.

Najważniejszym punktem reform ma być dokument Human Rights Act z 1998 roku, adaptujący Europejską Konwencję Praw Człowieka na Wyspach.

Funkcjonowanie dokumentu zostało po raz kolejny poddane w wątpliwość po tym jak dwoje terrorystów powołując się na jeden z jego zapisów uniknęło deportacji do Pakistanu, w obawie przed torturami lub karą śmierci.

Clegg broni Aktu podczas gdy konserwatyści dążą do zastąpienia go innym dokumentem-Human Rights Bill. Rząd zapowiedział powołanie w tym celu specjalnej komisji.

Według lidera LibDem Nicka Clegga wszystkie zapowiadane zmiany mają na celu zapewnienie sytuacji, w której to obywatele kontrolują państwo, a nie państwo obywateli.

Całość zmian ma być w systemie demokracji brytyjskiej tak znaczącym wydarzeniem jak Great Reform Act z 1832 roku, który zmienił całkowicie ustrój kraju, nadając prawo wyborcze klasie średniej.

londynek.net


Nikt nie wygrał tych wyborów

Żadna z partii nie zdobyła większości wymaganej, by samodzielnie rządzić. Wygrali konserwatyści, ale rozmiar porażki laburzystów nie jest tak wielki, jak przewidywano. Czarny koń wyborów – liberalni demokraci – również mogą czuć się rozczarowani.

Według najświeższych danych z 641 okręgów wyborczych torysom udało się wprowadzić do Izby Gmin 302 posłów, laburzyści wygrali w 256 okręgach, a liberałowie wywalczyli 56 miejsc. Chociaż nadal wszyscy czekają na wyniki z pozostałych 9 okręgów, jasne jest, że żadna siła polityczna nie zgromadziła wystarczającej liczby głosów, by rządzić samodzielnie.

Brytyjczycy, po raz pierwszy od 1974 roku, będą mieli do czynienia z „zawieszonym parlamentem” (ang. hung parliament), czyli sytuacją, w której partie będą musiały dogadać się między sobą i rządzić w koalicji, ewentualnie z rządem mniejszościowym.

Żadna partia nie może się szczerze cieszyć z wyników tych wyborów. Konserwatyści nie mogą mówić o spektakularnym zwycięstwie, ponieważ ich celem było stworzenie samodzielnego rządu. Laburzyści stracili około 80 głosów w porównaniu z elekcją w 2005 roku, chociaż skala tej porażki nie jest tak wielka, jak sądzono.

Partia Liberalnych Demokratów, marząca o współrządzeniu krajem z jedną z większych partii, wypadła bardzo blado. Najprawdopodobniej będzie miała w przyszłym parlamencie mniej swoich przedstawicieli niż w obecnym.

Języczkiem u wagi pozostaną zapewne posłowie mniejszych partii i niezależni, którzy do tej pory zdobyli w sumie 27 mandatów.

Pełne wyniki wczorajszych wyborów będą znane jeszcze dzisiaj, jednak jedno miejsce w 650-osobowym parlamencie pozostanie nieobsadzone do 27 maja, kiedy to odbędą się wybory w ostatnim okręgu.

Scenariusze na przyszłość

Według brytyjskiej konstytucji, w sytuacji „zawieszonego parlamentu” prawo do podjęcia pierwszej próby stworzenia nowego gabinetu ma obecnie urzędujący premier, a więc w tym przypadku Gordon Brown.

Partia Pracy ma nadzieję na utworzenie koalicji z Partią Liberalnych Demokratów. Problem w tym, że lider liberałów Nick Clegg jeszcze przed wyborami zapowiedział, że nie wyobraża sobie, że na stanowisku premiera pozostanie Brown. Dzisiaj dodał, że konserwatyści powinni mieć pierwszeństwo w próbach przejęcia steru rządów.

Lider torysów David Cameron w najbliższych godzinach ma przedstawić swój projekt utworzenia „stabilnego” gabinetu. Dodał także, że nawet w warunkach „zawieszenia” planuje rządzić „w interesie narodu”.

Możliwe, że konserwatyści będą starali się porozumieć z pozostałymi siłami, które weszły do Izby Gmin oraz posłami niezależnymi, chociaż nawet układ z drobnicą parlamentarną z partii regionalnych, jak walijska Plaid Cymru, Szkocka Partia Narodowa czy Demokratyczna Partia Unionistów z Irlandii Północnej, nie dałby im większości 326 mandatów pozwalającej na spokojne rządzenie.

Druzgocącą klęskę w tych wyborach poniosła Brytyjska Partia Narodowa. Nacjonalistom nie udało się wprowadzić do Izby Gmin ani jednego przedstawiciela, włącznie z liderem BNP Nickiem Griffinem, który przegrał z kretesem w okręgu Barking zarówno z kandydatką laburzystowską, jak i konserwatystą.

Ska, Goniec.com



Top