Wednesday, 4th April 2012

Posts Tagged ‘polonia w uk’


Oficjalnie ponad pół miliona Polaków

Z opublikowanych dziś danych wynika, że w końcu 2010 roku w Wielkiej Brytanii mieszkało 532 tys. Polaków. Prawie cztery-piąte z nich miało pracę.

Z opublikowanych dziś danych wynika, że w Wielkiej Brytanii aż o 20 proc. zwiększyła się w ub. roku liczba imigrantów. O ile w 2009 roku na Wyspy przyjechało i pozostało 198 tys. osób, to w ubiegłym roku ta liczba zwiększyła się do 239 tys.

Obywatelstwo brytyjskie uzyskało 195 tys. osób. To co prawda mniej od rekordowego 2009 roku, kiedy brytyjskie paszporty otrzymało 204 tys. osób ale ponad dwukrotnie więcej niż 10 lat temu.

Z najnowszych wyliczeń wynika, że na koniec ub. roku liczba Polaków zamieszkująca w Wielkiej Brytanii wynosiła 532 tys. Dla porównania przed przystąpieniem do Unii w 2003 roku mieszkało nas tu tylko 75 tys.

Analizy wskazują, że 2/3 imigrantów, którzy pojawili się na Wyspach z krajów Europy Środkowo-Wschodniej po integracji europejskiej to właśnie Polacy.

Statystyki wskazują też, że aż 450 tys. Polaków, czyli cztery-piąte mieszkających w Wielkiej Brytanii ma pracę. To znacznie więcej niż wskazują ogólne statystyki, bo tylko 7 na 10 osób mieszkających na Wyspach pracuje.

emito.net


Podpalenie polskiego sklepu w Bradford

Kolejny atak na polski sklep na Wyspach. Tym razem nieznani sprawcy wybili okno i do środka sklepu „Spiżarnia” w Bradford wlali benzynę, którą podpalili. Właścicielka sklepu boi się o swoje bezpieczeństwo.

29-letnia Dominika Chudyk, właścicielka „Spiżarni”, nie ma złudzeń. Jej zdaniem podpalenie sklepu to jasny sygnał, że są ludzie którzy „chcą nas stąd wypędzić”. Po tym zajściu Polka coraz poważniej obawia się o własne bezpieczeństwo. Kobieta boi się, że kolejny atak będzie skierowany nie na sklep, lecz na jego właścicielkę – podaje portal thetelegraphandargus.co.uk.

29-latka nie ma szczęścia do działalności handlowej na Wyspach – dwa lata temu w Manchesterze otworzyła swój pierwszy sklep z polskimi artykułami, który również był celem ataku podpalaczy.

Sklep w Bradford przy Manningham Lane otwarto trzy miesiące temu. Polka zatrudnia w nim cztery osoby. Do podpalenia „Spiżarni” doszło w niedzielę wieczorem. Nad sklepem znajduje się mieszkanie i to jego mieszkańcy podnieśli alarm około godz. 22. Udało im się uciec z zagrożonego budynku. Na miejscu szybko pojawili się strażacy. Pożar na szczęście zlokalizowano tylko w jednym pomieszczeniu należącym do sklepu.

Powtórka z przeszłości

Dominika Chudyk jeszcze wczoraj szacowała straty. Zniszczeniu uległa m.in. lodówka przemysłowa o wartości 15 tys. funtów. Jej zdaniem podpalenie to wyraźny sygnał od grupy osób, które chcą pozbyć się stąd polskiego sklepu. – To nie tylko moja opinia. Zresztą jaki może być inny powód takiego ataku? Może to konkurencja. Ludzie wiedzą, że w naszym sklepie mogą liczyć niskie ceny, miłą obsługę i świeże produkty – mówi Polka. – Już raz przeszłam przez coś takiego. Podpalono mój sklep w Manchesterze i zrobiono to dokładnie w ten sam sposób. Tam też wlano benzynę przez stłuczoną szybę w oknie – dodaje 29-latka.

Kobieta mieszka na Wyspach od 2005 roku. Razem z mężem od dwóch lat prowadzi sieć sklepów spożywczych. – Boję się. Co by się działo, gdybym była wtedy w sklepie razem z synem? Ktoś ewidentnie nas tu nie chce. Wcześniej mieliśmy już uszkodzone okno, tak jakby się ktoś próbował włamać. Nie sądzę, żeby to wszystko miało podłoże rasowe. To Bradford, mamy tu tygiel kulturowy i narodowościowy – opowiada Polka.

Przyznaje też, że na otwarcie „Spiżarni” wydali z mężem sporo pieniędzy. Lodówkę wartą 15 tys. funtów kupili tuż przed pożarem. – Oczywiście straty są spore, ale najbardziej boli mnie fakt, że są ludzie, którzy są zdolni do czegoś takiego. To niebezpieczne. Ktoś mógł zginąć – mówi właścicielka sklepu.

Lokalna policja informuje, że śledztwo jak na razie znajduje się w początkowym stadium. Policjanci nie wykluczają, że motywem ataku była konkurencja. Przeglądane są nagrania z miejskiego monitoringu. – To bardzo lekkomyślny atak, jesteśmy wdzięczni ludziom z sąsiedniego sklepu, którzy pomogli w gaszeniu pożaru. To wszystko mogło się skończyć o wiele gorzej – mówi John Toothill z policji w Bradford.

Ktokolwiek ma informację na temat zdarzenia może dzwonić na policyjny numer (01274) 376261.

Małgorzata Słupska, MojaWyspa.co.uk



Polacy w UK to śmietanka pracownicza

Wpuszczenie do UK setek tysięcy Polaków i innych obywateli nowych państw UE, było bardzo dobrym posunięciem – czytamy w „The Economist”. Po 2004 r. Wielka Brytania zyskała na imigrantach, ale po 1 maja 2011 r. Niemcy stracą. Nie chodzi o liczbę cudzoziemców, ale o ich jakość.

Ciekawa analiza brytyjskiego podejścia do polityki imigracyjnej ukazała się na stronach „The Economist”. Jej autor pisze wprost, że wpuszczenie do UK setek tysięcy Polaków i innych obywateli nowych państw UE, było najrozsądniejszym wyjściem z sytuacji.

Powodów do wysnucia takiej tezy jest kilka. Po pierwsze, Wielka Brytania otwierając w 2004 roku rynek pracy m.in. dla Polaków, zdaniem autora publikacji, zrobiła bardzo słuszny krok. Nowy rynek pracy przyciągnął setki tysięcy imigrantów, ale szybko ustabilizował się na tyle, że na Wyspach zostali przede wszystkim dobrze wykwalifikowani ludzie w sile wieku.

Młodzi, energiczni, wykształceni

Potwierdza to raport niemieckiego Institut zur Zukunft der Arbeit z Bonn. Eksperci porównywali europejskie rynku pracy po 2004 roku. Okazuje się, że np. Niemcy, którzy najdłużej utrzymali okres przejściowy dla Polaków i innych narodów z bloku wschodniego, przyciągają imigrantów słabiej wykształconych i raczej starszych. Z kolei na Wyspy przybyli przede wszystkim młodzi energiczni ludzie, dobrze wykształceni i wykwalifikowani w swoim fachu.




Top